Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 213 005 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Dominik, Spielberg i teść

czwartek, 22 stycznia 2015 22:32

Dumna jestem strasznie z mojego Dominika. Chodzi do pierwszej klasy (ma 5 lat), ale ostatnio zadzwoniła do mnie pani ze szkoły i spytała czy zgodzę się na to, żeby Dominik codziennie na pół dnia szedł do drugiej klasy, a po przerwie obiadowej miał wracać do swojej. Powód jest taki, ze on umie więcej niż jego rówieśnicy i zwyczajnie nudzi się na zajęciach - szczególnie z matematyki, ale też z pisania i czytania jest lepszy niż reszta klasy. Oczywiście się zgodziłam. Niech mi ktoś wytłumaczy jak to jest, ze polskie dzieci, bez względu na to czy urodziły się tutaj czy przyjechały do Anglii już jako uczniowie, którzy zaliczyli jakiś rok w polskiej szkole, tutaj zawsze radzą sobie o wiele lepiej niż ich angielscy rówieśnicy. W szkołach polskie dzieci zawyżają poziom. Czy to kwestia tego, że są dwujęzyczne i w związku z tym ich mózg jest lepiej rozwinięty i chłonie wiedzę lepiej?

 

Wprowadzono też w szkołach w całej Anglii darmowe obiady dla dzieci klas 1-3. Starsze klasy muszą płacić. Ale i tak uważam, ze to super pomysł, bo niestety wiele dzieci chodzi głodnych. Dodatkowo w szkole moich dzieci wprowadzono jeszcze darmowe śniadania (breakfast club), bo w innych szkołach za to się płaci. A u nas dzieci idą do szkoły godzinę wcześniej. Do jedzenia mają do wyboru - tosty z dżemem, płatki z mlekiem, albo takie okrągłe bułki z dziurką w środku też w formie tostów. A w każdy piątek jest cos ekstra, ostatnio były to tosty polane fasolką w sosie pomidorowym (standartowe angielskie śniadanko). Potem jeszcze zostaje dzieciakom trochę czasu zanim zaczną lekcje więc mają chwilę na zabawę z kolegami. Moim zdaniem jest to fajne rozpoczęcie dnia, kiedy z kolegami jedzą razem śniadanie i jeszcze mogą się pobawić.

 

Dominik od ponad roku chodzi na piłkę nożną i coraz lepiej się tam odnajduje. Jest szybki na boisku i widzę, ze trener dostrzega jego starania i jakoś tak fajnie go traktuje - często wybiera na kapitana drużyny, albo bramkarza.

 

Emilka natomiast od zeszłego tygodnia chodzi na balet, ale brzęczy też, że chce chodzić na stepowanie. Zobaczymy.

 

Natomiast mój brat dalej gra jako statysta w filmach i serialach. Jego stały serial to "Pierwsza miłość", a ostatnio zagrał u Spielberga :) Kręcono we Wrocławiu film pt bodajże "St.James place". W tym filmie gra tez Hanks. Żadnej z tych osobistosci mój  b rat nie widział, ale sam fakt, ze zagrał w takim filmie to wielka frajda. A przedwczoraj grał w " Kiepskich". Grał robotnika naprawiającego tory i  w pewnym momencie podchodzi do niego Prezes i każe mu iść po skrzynkę wódki.

 

A w Święta był u nas teść.Spędził tu ponad miesiąc. Jakiś nerwowy się zrobił. Często wybuchał złością na dzieci i to z błahego powodu, aż się dziwiłam czasem, dlaczego tak a nie inaczej zareagował. Momentami tez się na niego wkurzałam, bo jest ewidentnie uzależniony od internetu. Przyjechał ze swoim tabletem i praktycznie się z nim nie rozstawał. Pierwsza rzecz jaka robił po przebudzeniu to było włączenie tableta. Czasem już go Maciek ochrzaniał, ze zamiast spędzić trochę czasu z wnukami to tylko siedzi na internecie. Dzieciaki w pewnym momencie zaczęły go ignorować, bo oprócz tego, ze przeglądał ten internet to zakładał słuchawki na uszy i było zero kontaktu, albo trzeba się było do niego drzeć. Więc dla świętego spokoju często go ignorowaliśmy. Wkurzało mnie tez to, ze czasem jak był głodny to nie poszedł sobie do lodówki wziąć czegoś tylko czekał aż ja się domyślę (chociaż mu mówiłam nie raz, że ma sobie brać co chce i zawsze kiedy jest głodny). Czułam jakby przybyło mi jeszcze jedno dziecko do obsługi.  Z czasem przestałam mu robić herbatę czy kawę żeby sam ruszył się z tego fotela i zrobił cokolwiek. No to się nauczył. Czasem tez gary mi pozmywał jak coś zalegało z zlewie. Natomiast notorycznie nękał mnie pokazując zdjęcia teściowej z młodości, które już widziałam tysiąc razy. Ja rozumiem, ze to jego żona, ze za nią tęskni itd, ale ja już miałam dosyć, bo mnie naprawdę jej nie brakuje, zawsze mnie irytowała. Oczywiście mu tego nie mówiłam i zawsze patrzyłam na te zdjęcia. Wiem, zołza ze mnie wyłazi, że tak mówię, no ale codziennie przez ponad miesiąc oglądanie zdjęć teściowej było ponad moje siły. I chociaż lubię teścia to odetchnęłam z ulgą jak już wyjechał.


oceń
0
0

komentarze (101) | dodaj komentarz

nie wierzę :-)

niedziela, 16 listopada 2014 14:13

Wygląda na to, że będę na koncercie prawdziwego Queenu już w 27 lutego przyszłego roku. Bez Freddiego to już nie ten sam Queen, ale Brian i Roger wciąż są ci sami i zespół ma to samo brzmienie.
O tym, ze jest nowa trasa koncertowa Queenu dowiedziałam się parę dni temu, ale gdy zobaczyłam ceny biletów stwierdziłam, że chyba odpuszczę (70 funtów).

Ale był ktoś, kto nie odpuścił. Moja kochana Marzenka zagadała dzisiaj do mnie i spytała czy nie chciałabym, żeby moi goście urodzinowi w ramach prezentu (urodziny mam w grudniu) zrzucili się dla mnie na bilet, albo dali ile kto chce, a resztę sobie dorzucę. No rewelacyjny pomysł i najlepszy prezent urodzinowy ever :)

A jeszcze lepsze jest to, ze Marzena wybiera się razem ze mną na ten koncert. Zycie jest piękne. Tylko szkoda , że Freddie już nie żyje

A w ogóle to przedwczoraj Brian May z Queenu był w naszym miasteczku. Nie wiem w jakim celu, ale o tym, ze był dowiedziałam się z Facebooka, gdy znajomy zamieścił zdjęcie z restauracji, w której Brian zatrzymał się na posiłek i załoga restauracji zrobiła sobie z nim zdjęcie


oceń
1
0

komentarze (122) | dodaj komentarz

Queen Extravaganza i nasza rocznica

poniedziałek, 03 listopada 2014 14:55
  • Queen Extravaganza-bylam na ich koncertach 2 razy w zeszłym roku. Najpierw 1 listopada w Sheffield. Super grali, jak oryginalny Queen - z reszta pracowali na ich oryginalnych materiałach.

    Stałam w pierwszym rzędzie i bardzo spodobał mi się basista - chłopak cały czas się uśmiechał i kilka razy te usmiechy były posłane do mnie. Byłam pod takim wielkim wrażeniem koncertu, ze kupiłam bilety na kolejny koncert, który odbył sie 10 dni pózniej w Manchesterze. Ale wyszyłam kartkę z gitarą i postanowiłąm ją wręczyc po koncercie temu basiście.Wypisałam tam pozdrowienia z życzeniami powodzenia w dalszej karierze. Znowu stałam w pierwszym rzędzie i wydawało mi się, ze on mnie rozpoznał. Po koncercie było spotkanie z zespołem i  stałam w kolejce po autograf. Basista zobaczył mnie w tej kolejce i uśmiechnął sie do mnie z daleka (nazywa się Francois-Olivier). Gdy nadeszła moja kolej poprosiłam członkow zespołu o autografy i gdy podeszłam do Francoisa powiedziałam, ze cos dla niego mam i dałam mu te kartkę. Bardzo mu sie spodobała i nie mógł uwierzyć, ze to ja robiłam. Schował ja do wewnętrznej kieszeni w marynarce. Potem jeszcze zrobiłam sobie zdjęcie z zespołem.

    W następnych dniach wysłałam Francoisa zaproszenie do znajomych na Facebooku, ale nie odpowiedział na nie, polubiłam natomiast jego druga oficjalna stronę dla fanów i tam od czasu do czasu komentowałam jakieś niusy czy zdjęcia na jego stronie czy wysyłałam krótkie wiadomości.

    Nadszedł rok 2014 i kolejna trasa koncertowa Queenu w UK - tym razem we wrzesniu. Zespól pochodzi ze Stanów, a Francois z Kanady. Jak juz wiedziałam kiedy zespól przylatuje do UK wysłałam do Francoisa informację, ze zycze im szczęśliwej drogi i udanej trasy koncertowej i napisałam, ze ja zobacze show w Leeds.

    Na dzien przed koncertem Francois po raz pierwszy odezwał sie do mnie na Facebooku :) Pisał, ze dziękuje za wszystkie miłe wiadomości ode mnie i ze czeka na ponowne spotkanie ze mną w Leeds i oczywiście pamięta tę kartkę ode mnie i ma ja w domu :) Ja odpisałam, ze będę następnego dnia w pierwszym rzędzie podczas koncertu i ze tez nie moge się doczekać :)

     

    Juz na samym koncercie było cudownie. Ja oczywiscie stałam w pierwszym rzędzie. Jak tylko kurtyna się odsłoniła i zespół zaczął grac Francois przesuwał wzrokiem po pierwszym rzędzie i gdy trafił na mnie pomachałam mu a on sie tak pięknie usmiechnął. W czasie koncertu tez oczywiscie od czasu do czasu zerkał i posyłał usmiechy ale fajnie było na końcu - zespół stanął w rzędzie, żeby się ukłonić i zaczęłi się cofać juz do wyjścia i w ostatnim momencie on posłał mi buziaka z ręki(ja jemu tez). Ale to nie koniec Czekałam z innymi az zespol wyjdzie, zeby zrobic sobie z nimi zdjęcie, ale okazało się, ze spotkać sie z nimi moga osoby, które maja kartę VIP ( w zeszłym roku tak nie było). Zmartwiłam sie strasznie, ale babka mi powiedziała, ze taka kartę mozna sobie kupic w sklepiku z ich gadżetami. No to dawaj kupiłam i czekam. Wtedy wyproszono wszystkie osoby, które tej karty nie miały, a nas wzięto na inne piętro w tym budynku, było nas moze jakies 10-15 osób. Chłopcy w koncu do nas wyszli, jak Francois mnie zobaczył wśród innych to znow tak pięknie się usmiechnął, ale ja stałam z tyłu, zeby go dorwac pod koniec. W tym czasie inni do niego podchodzili po autograf i zdjęcie, a ja gadałam z innymi członkami zespołu. W końcu jak stanęlismy przed sobą to podszedł do mnie i tak cudownie mnie przytulił i tak długo mnie trzymał w objęciach i mówił, ze cieszy się, ze przyszłam, podziękował mi za wszelkie jakies wiadomosci ode mnie, za komentarze itd Pytał o wrazenia z koncertu, o to czy było lepiej teraz czy rok temu. Potem dałam mu notes, zeby się podpisał a on na cała stronę napisał mi piękną dedykację z podziękowaniem za moja obecność. Potem jeszcze obowiązkowa wspólna fota- tylko z nim, a potem jeszcze z całym zespołem. I gdy juz odeszłam od niego to jeszcze stałam w tym hallu i czekałam az oni wyjdą, bo chciałam byc tam z nimi do ostatniej chwili. I gdy juz zbierali się do wyjścia Francois jeszcze raz na mnie spojrzał, uśmiechnął się i .....podbiegł jeszcze raz do mnie, znowu mnie przytulił i powiedział, ze ma nadzieje, ze na nastepnej trasie w UK (ktorej data jeszcze nie jest znana) znowu się spotkamy.

    Nie wierzyłam, ze to wszystko miało miejsce

     
    Uwielbiam tego człowieka, ale nie jako gwiazde, idola, tylko tak zwyczajnie po ludzku, jak dobrego przyjaciela. Czuje, ze nadaje z nim na tych samych falach i byłabym przeszczęsliwa gdyby mieszkał blizej i moznaby sie było od czasu do czasu gdzies spotkać(oczywiście w towarzystwie też mojego Maćka) Nie widziałam, zeby inne osoby po koncercie potraktował tak serdecznie jak mnie.
    Nie przypuszczałam, ze tak fajnie bedzie to spotkanie z nim wyglądać, nawet myslalam, ze to co napisal w wiadomosci, ze czeka na mnie w Leeds było tylko zwykłym miłym frazesem bez znaczenia specjalnego, a tu proszę.
    Potem jeszcze zanim ich trasa po Anglii sie skonczyła pisałam z nim parę razy na Facebooku, nawet będąc na lotnisku pisał do mnie. Acha i dodał mnie do swojego prywatnego konta na Facebooku
     
     
     
    To było 2 miesiące temu
    Parę dni temu znowu z nim rozmawiałam. Fajnie było, tak normalnie. Pisał, ze ostatnio jest troche podłamany i tu podał powód swojego nastroju...
    Bardzo mi sie spodobało, gdy po tym jak mu napisałam, ze nie mam najlepszych wyników lekarskich, on zmartwił się i napisał, ze jeśli chce o tym porozmawiać to jest tam dla mnie zeby mnie wysłuchać. Wspaniały, ciepły człowiek. Gadalismy ponad godzinę.
     
    A to link do filmiku, dzięki któremu Francois dostał się do składu Queen Extravaganza:
     
    https://www.youtube.com/watch?v=AT_zCnHAZII
     
    Żeby nie było, ze coś ukrywam przed Maćkiem - on wie, ze bardzo lubię Francoisa i nawet jest trochę zazdrosny :), ale to dobrze, bo on mnie tez lubi drażnic opowiadając o koleżance z pracy, więc wie jak ja się czuję
    Poza tym Francois wie, ze mam męża i trójkę dzieci i nic więcej nie ma tu miejsca
     
    Ja i Maciek  obchodzilismy ostatnio 9 rocznicę ślubu. Musze powiedzieć, ze ostatnio jest między nami idealnie. Kocham go najbardziej na świecie i nie zamieniłabym na nikogo innego. Fajnie, ze po 9 latach może być dalej tak fajnie między nami.
    Poza tym Maciek znalazł dodatkowe zajęcie , które jemu daje przyjemność a oprócz tego przynosi nam dodatkową kasę i dzięki temu Maciek jest w troche lepszym nastroju, bo bywały chwile, ze tez był załamany, ze ciągle brakuje nam kasy.
    Oby tak dalej jak jest teraz

oceń
0
0

komentarze (119) | dodaj komentarz

wieki całe...

czwartek, 18 września 2014 10:56

...jak mnie tu nie było. Opiszę tylko wakacje.

Jechaliśmy do Wrocławia przez Sopot, żeby odwiedzić znowu miejsca z dzieciństwa Maćka i przede wszystkim pierwszy raz odwiedzić grób babci, która chciała być właśnie tam pochowana, koło swojego drugiego męża.

Pogoda akurat była piękna więc i w morzu się trochę kąpaliśmy. Nocowaliśmy w namiocie, a następnego dnia spotkalismy sie w Gdyni z moim znajomym z Egiptu, który teraz mieszka w Polsce i własnie się ożenił. Nie widziałam go 10 lat wiec fajnie było się zobaczyć po latach.

Pierwszy raz będąc we Wrocławiu nocowalismy w domu Maćka - za życia teściowej nie dało rady. Wczesniej jak jechaliśmy tam tylko z wizytą to na widok tego domu juz byłam przygnębiona i w duchu myslałam, ze trzeba "odbębnić" tę godzinkę, wytrzymać marudzenie teściowej i w nogi do mojej mamy. Teraz ten dom wreszcie ma inną "aurę".

Mało tego, ze tam spędziliśmy prawie 80% naszego pobytu to jeszcze spaliśmy w sypialni teściów. Nareszcie czuję się dobrze w tym domu i chcę juz wracać do Polski i tam mieszkać. Teśc był szczęśliwy, ze ten dom nareszcie zyje, jest w nim gwarno, słychać śmiech, a nawet kłotnie dzieci, wieczorem pali sie światło w całym domu i jest się do kogo odezwać. Biedny samotny tam jest jak palec, mimo ze w domu obok jest drugi syn z rodziną. A jaki był szczęsliwy, gdy zaprosilismy tam parę osób na kawę i ciasto. Wczesniej nikt do nich nie przychodził, bo teściowa skutecznie ucięła wszystkie kontakty i wszyscy omijali ich szerokim łukiem (tzn tesc mial znajomych, którzy odwiedzali go jedynie w warsztacie koło domu).

Mimo wszystko teść wciąż przeżywa odejscie Eli. Podoba mi sie jego cotygodniowy zwyczaj - jeździ w niedzielę na cmentarz i za kazdym razem kładzie na grobie Eli czerwona różę i zabiera tę którą przyniósł tydzień wcześniej. Dla Maćka była to pierwsza wizyta na grobie matki - bardzo emocjonalnie to przezył.

Odwiedzilismy tez rodzine w Pszczynie i Katowicach, spotkałam sie we Wrocławiu z moją ukochaną kuzynka Patrycją-wspaniała kobietka, zjadłysmy pyszny obiad w knajpie "u Bernarda" (o ile dobrze pamiętam nazwę), potem jeszcze pilysmy mrożona herbatę, bo przeciez nie skonczyłysmy gadac. Mogę jej powiedziec o wszystkim i wiem, ze bedzie milczec jak grób, dlatego tak lubie te spotkania z nią i tylko z nią - mój Maciek był z nami tylko przez chwile, ale potem poszedł, bo wiedział, ze to jest babskie spotkanie.

Moja mama niestety w czasie naszej wizyty musiała duzo pracowac, bo jej szefowa trafiła do szpitala wiec mama musiała prowadzic stoisko. Czasami wpadała do nas na obiad po pracy, więcej czasu widzieliśmy się w weekendy.

To tak w wielkim skrócie o wakacjach, jak sobie cos ciekawegoprzypomne to napisze. 

W miedzyczasie zaczął sie rok szkolny no i Adas pomaszerował do przedszkola, póki co tylko na 3 godziny dziennie. Pierwsze trzy dni chodzil dzielnie, bez zadnego problemu, a potem nastąpił kryzys. Przez dwa dni płakał strasznie w przedszkolu - to znaczy chciał tam być, ale ze mną, wiec jak wychodziłam był lament. Trzeciego dnia kryzysu, zapytalam sie go czy jesli dostanie naklejke to czy nie będzie płakać, powiedział, że tak więc poprosiłam o naklejkę panią przedszkolankę. I faktycznie trzymał się dzielnie choć widziałam juz rysującą się podkóweczkę i lekko drgająca brodę, ale wytrzymał. Na drugi dzień zobaczył, ze mam drobne pieniążki i poprosił o nie więc powiedziałam, ze dostanie, ale pod warunkiem, ze też nie będzie płakał w przedszkolu, zgodził się. Miał te pieniążki w kieszeni jak szlismy do przedszkola, ale jak przekroczyliśmy jego próg sięgnął do kieszonki, oddał mi pieniądze i w ryk.No ale juz ostatnie dwa dni są znowu w porządku więc jest nadzieja, że najgorsze za nami :)

 

 


oceń
1
0

komentarze (33) | dodaj komentarz

[*]

czwartek, 05 grudnia 2013 11:09

Teściowa zmarła 26 listopada


oceń
0
0

komentarze (88) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 8 grudnia 2016

Licznik odwiedzin:  198 395  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O mnie

Lubię poznawać ludzi, jeździć po świecie ( choć teraz utknęłam w Anglii na dłużej).Moim marzeniem jest żeby nasze dzieci były zawsze zdrowe i żeby zawsze były dla siebie oparciem, żeby nam z Maćkiem układało się tak jak do tej pory.Acha i jeszcze marzenie takie codzienne-wyspać sie!!!! Ale tak, żeby kłaść się spać wieczorem i spać jednym ciągiem do samego rana bez kilku budzeń w nocy...
Jak każda kobitka mam swoje lepsze i gorsze dni i podziwiam Maćka, że ma siłę znosić moje dziwne humorki i jestem mu wdzięczna za cierpliwość i proszę o jeszcze :) Tak ogólnie to jestem szczęśliwa

O moim bloogu

takie tam sprawy codzienne, rodzinne, nasze życie. Dla innych może nieciekawe, a dla nas najważniejsze

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 198395
Wpisy
  • liczba: 230
  • komentarze: 1496
Galerie
  • liczba zdjęć: 125
  • komentarze: 26
Bloog istnieje od: 3537 dni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl